Jak smakują zdjęcia

Jak smakują zdjęcia

Na pewno bardzo dobrze znacie to zdanie: „produkt na zdjęciu może różnić się w rzeczywistości”. Magia fotografii, a konkretniej – fotografowania żywności. Jak to się dzieje, że te apetycznie wyglądające hamburgery na ofercie menu popularnych sieciówek, w rzeczywistości nie są aż tak zachwycające? Albo zupki instant, które na zdjęciu wyglądają lepiej niż to, co czasem uda nam się naprędce zrobić?
”Food porn”
Ale nie tylko przemysł fotograficzny kwitnie w kierunku fotografii jedzenia. To, co jemy na śniadanie/obiad/kolację/deser cieszy się ogromną popularnością na znanych aplikacjach, dzięki którym możemy bez opamiętania wrzucać kwadratowe zdjęcia do sieci. Narodziła się nawet nowa moda, tzw. „food porn”, czyli jak najładniejsze ułożenie potrawy na talerzu, by wydawała się atrakcyjniejsza i smaczniejsza.
Styliści
Wróćmy do wspomnianej zupy. Jak to się dzieje, że w reklamach zupek instant w zupie widzimy aż tyle detali? Przecież jeśli sami ugotujemy zupę, musimy się sporo namachać łyżką, żeby wyłowić makaron, a natka pietruszki bardzo szybko tonie w gorącym płynie. Natomiast na zdjęciach zawartość zupy jest widoczna, chociaż przedstawia się w pozornym nieładzie, przy okazji prezentując się od najlepszej strony. Musimy mieć świadomość, że na to zdjęcie składa się praca fotografa oraz stylisty żywności, który zadba o każdy detal.
Sztuczki na talerzu
Mało kto wie, że to, co tak smakowicie wygląda na zdjęciu, tak naprawdę w ogóle nie nadaje się do spożycia. Styliści korzystają z różnych sztuczek, by wydobyć z jedzenia to, co najbardziej cieszy ludzkie oko. Dlatego, rozmawiając dalej o zupie, korzystają np. z silikonu, plasteliny czy żelatyny, by napełnić miskę czy kubek prawie do pełna. Dzięki tej plastycznej substancji z powodzeniem można układać warzywa wg swojego zamysłu, mamy więc niemalże stuprocentową kontrolę nad składnikami. Styliści jedzenia mają bardzo dużo pożytecznych narzędzi, dzięki którym modelują potrawę, by na samym końcu polać wszystko cienką warstwą prawdziwej zupy. Niby to proste, ale nie do końca. Dlatego, że nie wszystkie składniki mogą znaleźć się w tym samym czasie na talerzu, np. jak dobrze wiemy grzanki bardzo lubią rozmiękać po zalaniu płynem. Podobnie jak tonąca natka pietruszki. Skąd stylista wie, w jakiej kolejności ma wszystko dodawać?
Pre-cooking
Doświadczeni styliści dobrze wiedzą, że przed sesją właściwą należy przetestować daną potrawę. Dlatego w słowniku food stylistów istnieje pojęcie pre-cooking, które w dosłownym tłumaczeniu oznacza „przedgotowanie”. Dzięki temu stylista zdobywa wiedzę, w jakiej kolejności powinien dodawać składniki tak, by wszystko dobrze wyglądało. Na zdjęciu nie musi smakować.

ul. Senatorska 35, Warszawa

802 112 112

kontakt@picturebook.pl