2015 rok przełomem w fotografii reklamowej?

2015 rok przełomem w fotografii reklamowej?

Co zmienił rok 2015 w fotografii reklamowej? Wiadomo, że ta dziedzina fotografii każdego dnia stawia nowe wyzwania przed producentami i fotografami, ale czasem są to prawdziwe wyzwania. Gdzie leży przyszłość fotografii reklamowej? Czy tradycyjne formy odeszły już do lamusa?
Internet podbija rynek
Dlaczego właśnie 2015 był rokiem przełomowym, a nie rok 2014 albo 2016? Otóż w 2015 roku ogromna część budżetów reklamowych została zrealizowania w przestrzeni internetowej. To oznacza, że tradycyjne formy reklamy, takie jak telewizja czy prasa cieszą się coraz mniejszą popularnością i trzeba skierować się do źródła, z którego najchętniej czerpią ludzie, czyli do Internetu. Na szczęście mija już era bombardowania okienkami reklam, które wyskakują i straszą pomiędzy kliknięciami. Przyznajmy, że taki sposób mógł się sprawdzić jednorazowo, kiedy kogoś coś zaciekawiło. Obecnie ogromna liczba użytkowników sieci ma zainstalowane popularne oprogramowania zabezpieczające przed spamem i niechcianymi reklamami, a same reklamy, które wyskakują w przeglądarkach są dostosowywane do indywidualnych preferencji korzystających. Takie uporządkowanie dało pole manewru twórcom reklamowym, by zainwestować w ładne i porządne kampanie, z którymi z przyjemnością się zapoznamy.
Naturalnosć
Odchodzi powoli trend na idealizowanie rzeczywistości i posługiwanie się utartymi stereotypami. Teraz wszystko zaczyna działać na przekór, a naturalność zyskuje na wartości. Obecnie to odbiorca kreuje rynek, a nie rynek kreuje odbiorcę, dlatego narzędzia pracy się zmieniają. Aby być bliżej „normalnego” świata w reklamach coraz rzadziej widzimy znanych i zawodowych aktorów, a coraz częściej ludzi „z ulicy”. Prym wiodą twórcy z YouTube'a, którzy osiągnęli popularność i odpowiednią liczbę wyświetleń. Dzięki temu ogromne firmy mogą podpisać z nimi kontrakty, by ci promowali ich produkty w swoich filmikach. Oczywiście, od razu pojawiają się zarzuty, że „ktoś się sprzedał”, ale to tak naprawdę kolejny krok w internetowej karierze. Trzeba mieć dużo klasy i stylu, by umieć utrzymać swoich widzów i reklamować jakieś produkty w nienachalny sposób.
Plagiaty z zagranicznych kampanii
Plagiaty zagranicznych kampanii reklamowych to coś, co niesamowicie obrusza polskich odbiorców. Oczywiście tych, którzy wyszpiegują pierwotne źródło inspiracji. Nie ma się co łudzić, wciąż brakuje nam świeżych pomysłów na dobre zdjęcia, a może nie o pomysły tu chodzi, ale o ograniczony budżet? W 2015 roku niestety można było zaobserwować bardzo dużo „inspiracji”, dlatego warto wyciągnąć wnioski z tych błędów i postarać się w przyszłości.

ul. Senatorska 35, Warszawa

802 112 112

kontakt@picturebook.pl